Motorola One Vision to tani średniak z czystym Androidem – pierwsze wrażenia

Motorola One Vision to bardzo ciekawa propozycja z tzw. średniej półki. Model ten może pochwalić się prawie czystym Androidem, niezłym aparatem i dość atrakcyjną ceną. Czego chcieć więcej?

Telefon użytkuję zaledwie od kilku dni, więc potraktujcie ten tekst jako pierwsze wrażenia. Póki co telefon nie sprawiał mi żadnych problemów. Tak właściwie, zdążyliśmy się już polubić. Z kilku powodów.

Motorola One Vision – specyfikacja

motorola-one-vision-pierwsze-wrazenia-1

Zacznijmy od cyferek, żeby mieć to z głowy. Motorola, zamiast korzystać z rozwiązań Qualcomma, czy MediaTeka, zdecydowała się na zamontowanie procesorów Samsunga. Sercem modelu One Vision jest Exynos 9609, współpracujący z 4 GB RAM. Ośmiordzeniowy procesor to ta sam układ, co w przypadku modelu 9610, tylko z niższym (2,2 GHz) taktowaniem.

Jego wynik w benchmarku Antutu to 149882 – teoretycznie bez rewelacji, ale w praktyce nie zauważyłem, żeby jakaś aplikacja bądź gra ładowała się długo lub miała problemy z płynnym działaniem. W tzw. codziennym użytkowaniu telefon sprawuje się na tyle dobrze, że nikt nie powinien mieć pretensji do jego konfiguracji. O to chodzi w średniej półce. Pierwszy plus.

Producent nie pozwala też narzekać na pojemność telefonu. Wbudowane 128 GB pamięci wewnętrznej wystarczy zdecydowanej większości użytkowników. A jeśli czyjeś potrzeby przekraczają ten limit, zawsze można rozszerzyć ją za pomocą karty microSD (maksymalna obsługiwana pojemność to 512 GB).

System

Tutaj też należy się uznanie dla Motoroli, która dzięki nawiązaniu partnerstwa z Google, zapewniła miejsce w programie Android One dla swojego nowego smartfona. W praktyce oznacza to, że One Vision otrzymywać będzie comiesięczne aktualizacje zabezpieczeń przez kolejne trzy lata. Do tego sporym plusem jest intuicyjny interfejs czystego Androida, wzbogaconego o kilka całkiem użytecznych dodatków od Motoroli.

Moim faworytem jest tutaj gest aktywacji latarki, która włącza się po kilku potrząśnięciach telefonu. Dla użytkowników poprzednich modeli nie jest to oczywiście żadna nowość, ale ktoś kto przesiądzie się ze sprzętu konkurencji będzie tym rozwiązaniem oczarowany. No, przynajmniej ja byłem.

Do tego dochodzi jeszcze nowa nawigacja systemowa, obsługiwana za pomocą pojedynczego przycisku (albo mini-belki) wyświetlanego na dole ekranu. Jest to na tyle intuicyjne rozwiązanie, że po kilkunastu minutach zabawy telefonem zacząłem korzystać z niego bezbłędnie.

Ekran i obudowa

Motorola chwali się, że jest to pierwszy w branży wyświetlacz 21:9 CinemaVision 6,3” Full HD+. Brzmi to bardzo imponująco, ale w praktyce, oprócz tego że telefon jest trochę dłuższy od urządzeń z ekranami 18:9, One Vision wygląda jak standardowy smartfon i da się go obsługiwać jedną ręką.

Wydłużony ekran oznacza oczywiście (trochę) więcej treści, bez potrzeby przewijania palcem i trochę większy obraz w odtwarzanych filmach. Jedyna niewygoda związana z nowymi proporcjami to zarządzenie informacjami na rozwiniętej belce powiadomień. Do niektórych nie jestem w stanie dosięgnąć palcem. Coś za coś.

Przyznam też, że bez dołączonego etui telefon, przez swoją szklano-aluminiową konstrukcję wydaje się być dość śliski i nie leży w dłoni zbyt pewnie. Szczególnie w trakcie gimnastyki związanej z operacjami na górnej części ekranu, więc trzeba być trochę ostrożnym. Szkło Corning Gorilla Glass 4D, co prawda powinno przeżyć kilka upadków, ale osobiście wybrałem bezpieczniejszy wariant i zabezpieczyłem telefon dołączonym do niego silikonowym pokrowcem, który dodatkowo poprawia chwyt.

Aparat

Model ten w końcu nazywa się One Vision, co oznacza, że Motorola nawet w nazwie sugeruje, że jej najnowszy średniopółkowiec robi całkiem niezłe zdjęcia. Oczywiście wszystko zależy od oświetlenia. Motorola One Vision oferuje technologię Quad Pixel, co oznacza że przy słabym oświetleniu matryca potrafi łączyć cztery piksele w jeden piksel o rozmiarze 1,6 μm. Przy rozdzielczości 48 MP i obiektywie f/1,7 rozwiązanie to skutkuje ostrymi zdjęciami o rozdzielczości 12 MP, o większej jasności i zmniejszonym poziomie szumów. Dodatkowy obiektyw z tyłu (5MP) służy w tym modelu jako czujnik głębi. Do tego dochodzi jeszcze optyczna stabilizacja obrazu.

Kilka fotek wykonanych w nocy:

I w dzień:

Byłem pod sporym wrażeniem zdjęć nocnych. Chociaż o wiele lepiej wyglądają na ekranie smartfona, niż na dużym monitorze. Ale pamiętajmy, że mówimy tu o sprzęcie ze średniej półki, który w momencie premiery sprzedawany będzie w atrakcyjnej cenie. Ale o tym na końcu.

Akumulator, czytnik i – uwaga – złącze jack!

motorola-one-vision-pierwsze-wrazenia-1

Po kilku dniach użytkowania mogę powiedzieć tylko tyle: akumulator o pojemności 3500 mAh potrafi wystarczyć na cały dzień pracy bez ładowania. Oczywiście wszystko zależy od tego, z jaką intensywnością korzystamy ze smartfona. Na pewno znajdzie się spora liczba użytkowników, którzy będą potrzebowali doładowywać One Vision w ciągu dnia.

Tutaj warto wspomnieć, że model ten korzysta z technologii szybkiego ładowania TurboPower. Motorola twierdzi, że w kryzysowej sytuacji 15 min ładowania zapewni aż 7 godzin pracy na akumulatorze, ale mówimy tu o pełnym trybie oszczędzania energii i wyłączonym ekranie. W normalnych warunkach kwadrans z ładowarką wydłuża czas pracy mniej więcej o 1,5-2 godziny.

Jeśli chodzi o czytnik linii papilarnych, to nie znalazłem niczego, do czego mógłbym się przyczepić. Za każdym razem rozpoznaje mój odcisk palca i bardzo szybko odblokowuje wyświetlacz. Szkoda, że umieszczono go z tyłu obudowy, ale to już moje widzimisię, że wolę czytniki montowane z przodu. Szkoda tylko, że czytnik nie obsługuje dodatkowych gestów (np. do wysuwania górnej belki powiadomień).

Wbrew globalnym trendom, Motorola zdecydowała się też zachować złącze jack. Jeśli o mnie chodzi, to doskonała decyzja. Mogłem podłączyć do One Vision moje ulubione słuchawki i bez problemu korzystać z samochodowej nawigacji przy jednoczesnym odtwarzaniu muzyki i ładowaniu telefonu. Ogromny plus.

Cena i podsumowanie

Motorola One Vision będzie dostępna w Polsce od 16 maja w sugerowanej cenie detalicznej 1299 zł w EuroRTVAGD oraz Play. Za 1300 zł dostajemy dobry aparat, duży ekran, bardzo responsywny czytnik linii papilarnych i (prawie) czystego Androida, który działa na tym smartfonie bardzo płynnie.

Jasne, nie jest to sztandarowy model za 4000 zł, ale w tzw. codziennym użytkowaniu One Vision nie wypada dwa razy gorzej. Gdybym miał przesiąść się na ten model i korzystać z niego rok, czy dwa lata, wcale bym nie narzekał. A przynajmniej tak mi się wydaje, po 2 dniach spędzonych z Motorolą One Vision.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *